logo uswps nazwa 3
Centrum Prasowe

W Dniu Edukacji Narodowej – 14 października – nauczycielki i nauczyciele obchodzą swoje święto. W tym roku szkolnym napotykają oni nowe wyzwania – szkoła stała się główną platformą integracji dzieci z Ukrainy. O tym, jakie działania warto podjąć, aby proces integracji przebiegał w odpowiedni sposób – mówi dr Maria Baran, psycholożka międzykulturowa z Uniwersytetu SWPS.

pobierz pakiet 2

 

Jak można scharakteryzować proces integracji migrantów w społeczeństwie?

Integracja to kosztowny i długotrwały proces włączania danej grupy mniejszościowej w życie społeczeństwa w taki sposób, aby migranci czuli się jego częścią. Jest to proces inkluzywny i dwukierunkowy. Inaczej mówiąc, wspólnie z migrantami (w tym osobami uciekającymi przed wojną w Ukrainie) powinniśmy współpracować tak, aby i nam, i im było w Polsce dobrze. Nie chodzi o to, aby „oni dostosowali się do nas” albo żeby to „oni się zintegrowali”, a raczej o to, abyśmy wszyscy komunikowali się ze sobą i żebyśmy na tym wszyscy skorzystali.

Integracji nie można mylić z asymilacją, czyli oczekiwaniami, aby migranci stali się tacy jak my i żeby porzucili swoją dotychczasową tożsamość. W różnorodności jest potencjał, ale nie jest to proces łatwy – wymaga wysiłków społecznych i politycznych. Integracja sama się nie dokona. Dodatkowo, pozostawienie sytuacji samej sobie to krótka droga do konfliktów, nieporozumień, a w konsekwencji także do wykluczenia.

Na pytanie, jak ważna jest integracja dzieci z Ukrainy, nie umiem odpowiedzieć inaczej niż „ogromnie ważna!”.

dr Maria Baran, psycholożka międzykulturowa, Uniwersytet SWPS

Skoro nie jest łatwa, może jest jakaś alternatywa?

Integracja polega na tym, że zyskują obie strony – społeczeństwo przyjmujące oraz imigranci. W pozostałych wariantach migracyjnych zawsze ktoś traci. W obecnej sytuacji, w której Ukraińcy stanowią 8% populacji Polski, mamy do czynienia z pewnego rodzaju paradoksem. W całym tym kryzysie i tragizmie tej sytuacji tkwi ogromne ułatwienie w integracji – bliskość kulturowa. Język, normy czy wartości są w Polsce i w Ukrainie dość podobne. Jednak to podobieństwo może być też pułapką. Powoduje po obu stronach myślenie „skoro jest podobnie, to nie muszę nic robić”, a to nieprawda.

Migracja łączy się ze stresem, z utratą statusu, z koniecznością uczenia się wielu trywialnych rzeczy od nowa, nie mówiąc już o budowaniu sieci kontaktów często od zera. Tutaj dochodzi jeszcze o bardzo prawdopodobne i obciążające przeżycie traumy i wszelkie negatywne konsekwencje psychologiczne uchodźstwa. Osoby uciekające przed wojną potrzebują w nowym kraju wsparcia – nie tylko doraźnego, ale również w postaci zakrojonej na szeroką skalę integracji.

Jak ważna jest integracja dzieci z Ukrainy w systemie szkolnictwa? I jakie mamy możliwości w tym zakresie?

Osoby, które trafiły do Polski po 24 lutego 2022 roku, to w przeważającej większości kobiety i dzieci. Oznacza to, że główną platformą integracji stanie się polska szkoła. Na pytanie, jak ważna jest integracja dzieci z Ukrainy, nie umiem odpowiedzieć inaczej niż „ogromnie ważna!”. Dzieci to nasza polska i ukraińska przyszłość. W tym przypadku pojawiają się duże wyzwania – polska szkoła, która, podobnie jak społeczeństwo, miała dotąd raczej sporadyczny kontakt z osobami z innej kultury.

Obawiam się, że możliwości mamy mniejsze niż potrzeby. Ważna jest przede wszystkim diagnoza obecnego stanu rzeczy, i to na wielu poziomach. Trzeba zadać sobie pytania: ilu nowych uczniów pojawi się w polskich szkołach? Jakie różnice kulturowe należy wziąć pod uwagę? Tutaj warto zaznaczyć różnice programowe i inny wiek rozpoczynania edukacji, co może prowadzić do pierwszych problemów w przypadku, gdy ukraińscy rodzice nie będą chcieli, aby ich dzieci szły w Polsce do klasy, którą przecież skończyły już w Ukrainie. Ilu mamy nauczycieli i asystentów międzykulturowych, którzy mają kompetencje do pracy z uczniami z innej kultury? Kto ma kompetencje, aby zasilić te szeregi?

Edukacja w zakresie wielokulturowości powinna być wprowadzona do programów edukacyjnych uczelni kształcących w zawodach takich jak psychologia czy pedagogika, ale też trafić do szkół. Już dawno powinno tak być, a w obecnej sytuacji jest to absolutny priorytet. Jak inaczej nauczyciele będą wiedzieli, jak integrować dzieci, zapobiegać i rozwiązywać konflikty? Potrzebne są również jasne procedury zapobiegania przemocy rówieśniczej. Najważniejsza jest jednak prawdopodobnie profilaktyka, czyli edukacja w zakresie różnic kulturowych, ale i tego, dlaczego sytuacja w szkole się zmieniła, z czego to wynika, itd.

Chciałabym polecić tutaj rozdział z raportu Gościnna Polska 2022+1 pt. Edukacja, którego jedną ze współautorek jest Olga Bochkar. Eksperci rozważają w nim plusy i minusy różnych modeli edukacyjnych w obecnej sytuacji. Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem integracyjnym oraz edukacyjnym jest rozwiązanie hybrydowe – elastyczne. Nie ma jednej złotej reguły dla wszystkich. W różnych miejscach Polski, w różnych szkołach, dla różnych uczniów, potrzebne będą różne rozwiązania. Potrzebna jest gotowość szkół i oczywiście odpowiednie ich dofinansowanie, aby miały szansę sprostać tym wyzwaniom. Ogromnie ważna jest też oferta językowa, czyli przygotowanie intensywnych kursów języka polskiego jako obcego dla dzieci, tak, aby w efekcie dostały one narzędzia i do nauki, i do prowadzenia życia rówieśniczego, ale i po prostu narzędzia do rozwijania własnej skuteczności i samooceny.

Ewidentnie stoimy jako państwo przed dużym wyzwaniem. Czy jest coś, co może zrobić jednostka, np. nauczyciel, po to, aby ułatwić uczniom integrację?

Najlepiej byłoby, aby ściśle współpracował z asystentem międzykulturowym, który zna i rozumie różnice kulturowe pomiędzy Polską a Ukrainą, rozumie sytuację dzieci z Ukrainy i może stanowić wsparcie dla takich uczniów. Znając jednak polskie realia, powiem tak: elastyczność, wyrozumiałość i jednocześnie otwarta komunikacja to elementy, które na pewno pomogą. Trzeba rozmawiać z dziećmi, polskimi i ukraińskimi, tłumacząc im sytuację, w jakiej są. Warto dawać im do wykonania zadania tak, aby dzieci współpracowały ze sobą – zwłaszcza w ramach takich przedmiotów, w których znajomość języka nie jest aż tak istotna (np. sport, plastyka).

Warto stworzyć programy wolontariackie, w których zadaniem grupy polskich dzieci byłoby „zaopiekowanie” się kolegą czy koleżanką z Ukrainy. Wciągnięcie do paczki, pokazanie hobby, pomoc w nauce. Warto rozmawiać z dziećmi i ich rodzicami, szukając sensownych rozwiązań, gdy pojawią się problemy. A gdy już stanie się to, co nieuniknione, nie należy tych problemów zamiatać pod dywan, tylko rozwiązywać je na bieżąco.

Konieczne jest też, aby kadra oraz administracja rozwijały własne kompetencje w zakresie wielokulturowości i różnic kulturowych. Na przykład nauczyciele muszą rozumieć, że szkodliwe może być zachęcanie dzieci do mówienia po polsku w domu – praktyka wynikająca z troski nauczyciela o to, aby uczeń szybko nauczył się języka polskiego. Język ukraiński jest w obecnej sytuacji uchodźstwa często jedynym stałym elementem łączącym życie w Ukrainie i tymczasowe życie w Polsce. Próby, nawet nieświadome, podkopania tej ciągłości mogą mieć dla ucznia negatywne skutki (pomijając już, że takie działania noszą znamiona asymilacji).

Polscy nauczyciele muszą też zdawać sobie sprawę, że, przynajmniej przed wojną, w Ukrainie dość powszechna była korupcja – mogą więc pojawić się próby przekupywania nauczycieli. I w takiej sytuacji osoba wrażliwa kulturowo, a taka powinna pracować z dziećmi w klasach międzykulturowych, nie obrazi się, tylko spokojnie wytłumaczy, że w Polsce takie praktyki są szkodliwe, że to może grozić poważnymi konsekwencjami (np. w podobnej sytuacji w obliczu stróży prawa). Nauczyciele oraz rodzice powinni wspierać otwartość dzieci, a to jest możliwe tylko wtedy, jeśli sami prezentują taką postawę.

W jaki sposób polscy rodzice mogą wspierać i edukować swoje dzieci w zakresie tolerancji i otwartości?

Myślę, że trzeba otwarcie rozmawiać z dziećmi, dostosowując język do ich wieku. Tłumaczyć, dlaczego nagle w Polsce jest tyle osób z Ukrainy, mówić o nowej sytuacji, jakie są wyzwania, jakie są jej plusy. Można sięgnąć po ciekawą literaturę – znów dostosowaną do wieku, a przede wszystkim zadbać o życzliwość: czy to na placu zabaw, czy na ulicy, czy w szkole. Doskonałym pomysłem jest po prostu integracja przez działanie: uczestnictwo w różnego typu inicjatywach, np. w wielu miejscach Polski odbywał się subotniki – czyli oddolna inicjatywa, gdzie Ukrainki i Ukraińcy w ramach podziękowania Polsce za okazaną pomoc organizowali się i sprzątali skwer, czy zapraszali do wspólnego spędzania czasu i integracji. Warto brać udział w tego typu spotkaniach, nie tylko opowiadając dzieciom na ich pytania i teoretyzując na temat tolerancji, ale po prostu uczestnicząc w wydarzeniach, które służą integracji.

A czy są jakieś wskazówki dla rodziców dzieci z Ukrainy?

Myślę, że bardzo podobne do powyższych, z tą różnicą, że ukraińscy rodzice muszą zapewne w większym stopniu monitorować stan psycho-fizyczny dzieci po to, aby rozpoznać czy i kiedy dziecko będzie potrzebowało wsparcia psychologicznego. Jeśli jednak chodzi stricte o integrację, to jest tu jedno specyficzne wyzwanie: tymczasowość. Wiadomo, że większość osób uciekających przed wojną w Ukrainie chce jak najszybciej wrócić do ojczyzny. Trzeba mieć nadzieję, że będzie to możliwe, ale może być różnie. To poczucie tymczasowości może sprawiać, że rodzice i uczniowie będą mieć wrażenie, że nie trzeba „wchodzić” w nowe otoczenie – bo przecież są tu tylko na chwilę. Ta chwila może się jednak przedłużyć i warto, pomimo wszelkich życiowych trudności, wesprzeć dziecko w tym, aby miało jak najwięcej możliwości. Czyli np. kontynuować naukę języka ukraińskiego, ukraińskiej historii, ale też naukę języka polskiego. Pielęgnować ukraińskie tradycje, ale i pokazywać te polskie.

1https://wise-europa.eu/wp-content/uploads/2022/06/Raport-Goscinna-Polska-2022.pdf [dostęp – 6.09.2022 r.]

Strona rekomendowana przez: nauka w polsce  Patronat: mnisw  Należymy do: promeuprio